Cody McFadyen – Cień Podobne

cień

Agentka FBI, Smoky, cudem przeżyła ogromną tragedię. Morderca zabił jej męża i córkę, ją samą zgwałcił i poranił. Z bliznami na ciele i na duszy, zastanawia się, czy chce dalej żyć. Z marazmu wyrywa ją zabójstwo przyjaciółki i list od mordercy skierowany do niej. Z nową energią wraca do pracy, próbując pokonać swoje demony i złapać bezlitosnego zabójcę. Na szali jest życie kolejnych kobiet narażonych na atak oraz bliskich Smoky i jej zespołu. Zaczyna się wyścig z czasem.

Gdyby morderca był zwyczajnym człowiekiem, Smoky i jej zespół szybko wpadliby na jego trop. Trafili jednak na inteligentnego przeciwnika. Upatrzył sobie Smoky i chciał prowadzić z nią śmiertelną grę. Jego kolejne maile i listy dowodziły, jak był blisko niej, znał szczegóły jej życia, był jak jej cień. Wiedział, co jest dla niej ważne, co jest ważne dla jej zespołu i nie wahał się w to uderzyć. Jak mieli skupić się na śledztwie, gdy myślami byli przy swoich bliskich, zagrożonych atakiem? Jak mogli pracować po tym, co im zrobił? Morderca nie tracił czasu, planował kolejne zbrodnie, stopniowo dążąc do celu.

Dawno nie czytałam takiego mocnego thrillera. Można porównać go do stylu pisania Slaughter, jednak u McFadyena zabójca był bardziej bezlitosny, a opisy zbrodni bardziej dosadne. Autor stworzył potwora – bez wyrzutów sumienia, dumnego ze swego dzieła, opanowanego w obliczu śmierci. Uważa się za potomka innego znanego mordercy, pragnie kontynuować krwawą rodzinną tradycję. To nie jest książka dla wrażliwych, przyjemność w lekturze odnajdą poszukujący mocniejszych wrażeń, którzy docenią szczegółowe opisy tortur i sposobów zabijania. Smoky była dla mnie wiarygodną postacią. Przeżycia z przeszłości sprawiły, że nie była idealną bohaterką, miała swoje lęki i słabe strony. Denerwowały mnie jej rozmowy ze zmarłymi bliskimi, ale może po takiej tragedii coś zmienia się w umyśle tych, którzy przeżyli, którzy teraz muszą istnieć ze świadomością, że są skazani na wieczną tęsknotę. Agentka musiała przezwyciężyć ogromną traumę i zacząć żyć na nowo, bo był ktoś, kto jej potrzebował.

z20150912_113015Sugestywne sceny zbrodni, morderca doskonały, którego nie sposób wykryć, nieoczekiwane zwroty akcji. To wszystko składa się na fabularnie dobry thriller dla osób o dużej tolerancji na drastyczne sceny. Książka byłaby rewelacyjna, gdyby nie jedna wada – autor nie przestraszył mnie tak, jak udawało się to Slaughter czy Minierowi. Jednak mimo wszystko polecam przeczytać i sprawdzić, jakie zrobi na Was wrażenie, może tylko ja mam za duże wymagania wobec thrillerów 😉

Twórczość autora:
– seria ze Smoky Berrett
1. Cień
2. Maska śmierci
3. Dewiant

Obserwujesz już mojego bloga?
Facebook | Bloglovin | Google+ | Instagram

  • Pingback: PODSUMOWANIE MIESIĄCA: wrzesień | My blueberry life()

  • Koniecznie muszę poznać tę powieść i w ogóle cała seria mnie ciekawi. Jeśli dobrze pamiętam to kiedyś już mi polecano „Cień”, więc tym bardziej muszę się tą historią zainteresować.

    • Mnie też ta książka została polecona na podstawie mojego uwielbienia dla Slaughter 😉 Chciałabym poznać całą serię, mam nadzieję, że czas pozwoli 😀

      • Co do Slaughter to dawno temu czytałam jedną jej powieść i była przerażająca, ale w takim pozytywnym sensie 🙂 Więc też muszę nadrobić z jej twórczością 🙂

  • Sugestywne opisy zbrodni to fakt, który przeważa 🙂

    Moje-ukochane-czytadelka

  • Bardzo dawno czytałam tę książkę. Serię zaczęłam do „Dewianta”. Z tego co pamiętam, to „Dewiant” ogromnie mnie przeraził i zniesmaczył. Podobnie było z każdą kolejną powieścią, identycznie mam z historiami Slaughter. Każda z historii jest fascynująca, intrygująca, ale nie podoba mi się takie „męczenie” tematu, czyli opisywanie zdarzeń w jak najbardziej makabryczny sposób, ale na szczęście mało kiedy psuje mi to lekturę. W końcu łaknę krwi 😉