Harper Lee – Idź, postaw wartownika Podobne

idź, postaw wartownikaPrzyjazdy z Nowego Jorku do małego miasteczka Maycomb zawsze były dla Jean Louise powrotem do przeszłości, do najlepszych momentów w życiu. Tu prawie nic się nie zmieniało, czas płynął wolniej niż w innych częściach kraju, a każdy zakątek tego miasta przywoływał wspomnienia. Tym razem miało być jak zwykle: rozmowy z ojcem, spotkania z Henrym, kłótnie z ciotką. Coś się jednak zmieniło podczas ostatniej nieobecności Jean Louise. Rzucane uwagi, inne zachowanie, aż wreszcie podejrzane obrady Rady Obywateli sprawiły, że świat kobiety rozpadł się na kawałki. Co gorsza, nikt zdaje się nie podzielać jej przerażenia. Czy jedynym wyjściem jest ucieczka?

Głośny literacki powrót Harper Lee był zapowiadany od  kilku miesięcy i skutecznie promowany, dlatego nawet ci, którzy nie czytali jej pierwszej powieści „Zabić drozda”, poczuli się zainteresowani (i ja należę do tego grona, ale obiecuję, że nadrobię!). Autorka przy okazji pozornie prostej historii poruszyła temat, który wzbudzał w USA ogromne emocje kilkadziesiąt lat temu – równości wśród ludzi, zniesienia podziału ludzi na lepszych, czyli białych i gorszych, czyli czarnych. Podobny temat poruszony został w powieści „Służące”, która kilka lat temu zrobiła na mnie duże wrażenie.

(…) być może odkryłaby, że całe jej życie naznaczyły skutki pewnego defektu wzroku, którego nawet nie była świadoma, i którego nie uleczyli jej bliscy, a mianowicie Jean Louise od urodzenia nie rozróżniała kolorów.*

Jean Louise była idealistką. Wychowana bez matki, przez ojca, który był dla niej całym światem, przez służącą- Murzynką, chroniona przez brata i ich przyjaciela. Wywodziła się ze znanej rodziny, więc nikt obcy nie ośmielił się jej powiedzieć, co wypada, a co nie. Nie była typową kobietą swoich czasów, jej główną ambicją nie było znalezienie męża, wręcz bała się, że może nie uszczęśliwić mężczyzny, który ja kocha. Choć uwielbiała swoje rodzinne miasteczko, nie potrafiła w nim żyć na co dzień, wolała tętniący życiem i swobodniejszymi obyczajami Nowy Jork. Mimo wszystko rodzina stanowiła dla niej ostoję i gdy zobaczyła ich nagle w całkiem innym świetle, poznała poglądy, nad którymi nigdy się nie zastanawiała, jej całe dotychczasowe życie okazało się farsą. Nie chciała przyjąć do wiadomości, że ludzie, z którymi spędziła pół życia, którzy znali ją, jak nikt inny, mogli mieć tak odmienne zdanie w radykalnych kwestiach, co do których ona sama nigdy nie miała wątpliwości, wiedziała, że to co myśli, jest słuszne.

Wyspą każdego człowieka, Jean Louise, jego „wartownikiem” jest jego sumienie. Nie ma czegoś takiego, jak zbiorowa świadomość. **

Dominującą formą w powieści są dialogi, czasem przekształcające się w długie monologi. To z nich poznajemy bohaterów, ich opinie i wartości, które wyznają. Jean Louise toczy długie rozmowy z ojcem, oskarża go o zdradę, dyskutuje z ciotką, wujem, czy Henrym, czasem próbując ich zrozumieć, jednak przede wszystkim starając się, żeby to oni ją zrozumieli. Czasy, kiedy zniesiono niewolnictwo, a Murzyni powoli, bardzo powoli, zyskiwali prawa, gnębieni przez pozornie lepszych ludzi, na szczęście minęły już bezpowrotnie. Choć teraz poglądy większości bohaterów książki wydają się niedorzecznie, nietrudno uwierzyć, że ludzie rzeczywiście mogli tak myśleć, a każdy, kto miał odmienne zdanie, był uważany za dziwaka, jeśli nie za wroga. Mimo upływu lat, brak tolerancji i stereotypy nadal krzywdzą pewne grupy ludzi, doprowadzając do oceny całej narodowości, czy wyznawców danej religii, a nie konkretnych jednostek ludzkich.

IMG_20151220_135615„Idź, postaw wartownika” mogło być powieścią, jakich wiele, o kobiecie, która zasmakowała wolności i dusi się w małym miasteczku, która jest kochana, ale nie wie, czy kocha. Książka ma jednak w sobie coś więcej. Lekki styl sprzyjał szybkiemu czytaniu, nie zapowiadał, że książka zmusi do tak poważnych przemyśleń i niepokojów. Pomimo tego, że książka została napisana kilkadziesiąt lat temu, nadal jest aktualna. Czy czytaliście wcześniej „Zabić drozda”, czy nie, polecam sięgnąć po drugą powieść Harper Lee i wsłuchać się we własne sumienie.

* cytat ze strony 159
**cytat ze strony 343

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Filia oraz Business&Culture.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Klucznik 3. Kupiona lub otrzymana, ale wciąż nieprzeczytana 😉

Obserwujesz już mojego bloga?
Facebook | Bloglovin | Google+ | Instagram

  • Ja mam zamiar zacząć od „Zabić drozda” – tak zupełnie tradycyjnie 😉 2016 rok będzie rokiem uzupełniania biblioteczki, więc myślę, że zakupię i przeczytam 😉

    • Podoba mi się nowe wydanie „Zabić drozda”, więc też chyba skorzystam z okazji i uzupełnię biblioteczkę (i oczywiście nadrobię książkę :D)

  • Czytałam „Zabić Drozda” i dlatego jakoś obawiam się sięgnąć po kontynuację. Zastanawiam się, dlaczego pisarka postanowiła wywrócić wszystko do góry nogami i jak mi się wydaje, zmienić wymowę swojej pierwszej powieści. Mam wrażenie, że czytelnicy razem z bohaterką przeżywają szok.

    • To może dobrze, że czytam w złej kolejności i nie przeżyję takiego szoku? Bo mnie już sam opis „Zabić drozda” zdziwił w odniesieniu do stanowiska w „Idź, postaw wartownika”, ale póki nie przeczytam całości, nie chcę niczego przesądzać.

      • Możliwe 🙂 Jak będziesz mieć okazję to sięgnij po „Zabij Drozda”, jestem ciekawa jak odbierzesz tę książkę, zwłaszcza w świetle kontynuacji, którą już znasz. Bez czytania pewnie nie powinnam wyrokować, ale mam jakieś takie przeczucie, że autorka jakoś zaprzecza sama sobie. W sumie nie wiem czy kontynuacja „Zabić Drozda” jest w ogóle potrzebna.

  • Akurat zaraz przed świętami wypożyczyłam sobie „Zabić drozda”. Nie miałam jeszcze okazji przeczytać, ale niedługo to nadrobię, a później przyjdzie czas na kontynuację 😀

    • Czytaj, jestem ciekawa Twojej opinii 🙂 I jeszcze bardziej ciekawa, co będziesz myśleć po przeczytaniu obu książek 😀