Patrycja Pelica – Ritterowie Podobne

RitterowieGdy Anna Ritter przybyła na Mazury, rodzinna wieś jej przodków znów odżyła, przypomniała sobie o dawnych zdarzeniach. Dziewczyna pragnęła poznać historię rodziny, i choć ludzie bali się powracać w opowieściach do przeszłości, powoli, z oporem, najlepiej przy wódce, zaczęli opowiadać. Z ich wspomnień, ze starych zdjęć i listów znalezionych na plebanii, na której Anna zamieszkała, próbowała poskładać w historię Ritterów, powoli wciągając się w tę sagę rodzinną razem z poznanym w wiosce Marcinem, bokserem. Wszystko zaczęło się w 1920 roku, gdy młody luterański pastor Martin Ritter wraz z piękną żoną Grete przybył do swojego nowego zboru…

Patrycja Pelica zabiera czytelnika w mazurską podróż w czasie, która zaczyna się po pierwszej wojnie światowej. Narratorem powieści jest Marcin, który uległ namowom Anny, odkrył w sobie pisarza i postanowił spisać historię Ritterów. Anna Ritter zamieszkała na starej plebanii, przesyconej zdarzeniami, które się tu rozgrywały, pełnej sprzętów z przeszłości, nawet nalewek Grete, które jakimś cudem się uchowały przez te wszystkie lata. Marcin chłonął tę atmosferę wszystkimi zmysłami, zżywał się z bohaterami, o których pisał, czasem się z nimi utożsamiał. Przeszłość i teraźniejszość splatały się na jego oczach i wzajemnie przenikały, łatwo było się pogubić,  rozróżnić co działo się przed laty, a co teraz. W tekście wiele jest powtórzeń, te same wyrażenia i całe zdania pojawiają się w wielu fragmentach książki. Akcja powieści toczy się niespiesznie, nie zauważa się upływu czasu, tylko ludzi, którzy pojawiają się w tej historii, po czym znikają, zostają tylko tematem rozmów i wspomnień.  Patrycja Pelica opowiada o Mazurach pełnych magicznych chwil, które pozwalały zapomnieć o tych tragicznych. Tworzy lekko senny nastrój, pozwala wymyślać powieść razem z narratorem.

Historia zaczyna się w czasach, gdy na Mazurach mieszkało wielu Niemców, a luterański pastor miał pełny zbór wiernych. Wraz z upływem lat, z dramatycznym biegiem wydarzeń, proporcje się zmieniały. Wojna poróżniła i tak już skłóconych mieszkańców Mazur, coraz bardziej czuło się wzajemną niechęć Niemców i Polaków. Minęła wojna, władze się zmieniły, większość Niemców wyjechała, tylko Martin Ritter trwał na swoim stanowisku, nie zważając na upływający czas, poświęcając się pisaniu kazań i rodzinie.

Historia Ritterów nie była łatwa, ciągle byli obcymi, niechcianymi na mazurskiej ziemi, a z biegiem lat to uczucie się nasilało, mimo polskich kobiet wchodzących do tej rodziny. Przetrwali trudne wojenne czasy, przetrwali panoszenie się Rosjan, ale śmierć ich nie oszczędzała, pozostawiała bolesne wyrwy wśród ich bliskich.

„Ritterowie” to obszerna saga rodzinna, mocno zakorzeniona w wydarzeniach sprzed prawie stu lat. „Ritter” to po niemiecku rycerz. Mężczyźni tego rodu często czuli się rycerzami w swoich czasach i jak na rycinie Dürera „Rycerz, Śmierć i Diabeł”, musieli obcować ze śmiercią, walczyć o swoją tożsamość. To kobiety, które kusiły mężczyzn i wzbudzały zazdrość wśród innych kobiet. Głową rodziny, jej ostoją był pastor Martin, człowiek pełen poświęcenia dla bliźnich, idealizowany przez kolejne pokolenia. Czy słusznie? Przecież on też posiadał swoje pilnie strzeżone tajemnice. „Ritterowie” to poetycko napisana powieść, która wciąga powoli, za to bardzo skutecznie, sprawiając, że ma się ochotę w nieskończoność odkrywać szczegóły historii tej rodziny.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

RitterowiePatrycja Pelica „Ritterowie”

Wydawnictwo: Muza
Data premiery: 02.03.2016
Liczba stron: 513
ocena: 7/10 (bardzo dobra)

a
Twórczość autorki:
– Ritterowie
– Wszystkie kolory jej życia
  • Sama nie wiem czy to powieść dla mnie. Z jednej strony lubię tego typu opowieści, ale z drugiej odstraszają mnie powtórzenia i nieśpieszne prowadzenie akcji. Książka kojarzy mi się z cyklem „Panny i wdowy” Nurowskiej, który był właśnie takim biegiem przez kolejne dekady, gdzie bohaterowie szybciutko pojawiali się i znikali. Chyba jednak zrezygnuję z lektury.