Jojo Moyes „Kiedy odszedłeś” Podobne

Kiedy odszedłeśCzy jest ktoś, kto jeszcze nie zna historii Louisy Clark i Willa Traynora z „Zanim się pojawiłeś”, w wersji książkowej lub filmowej? Jeśli tak, szybko nadróbcie, bo naprawdę warto i sięgnijcie po niedawno wydaną kontynuację.

Wspominając to, co przeżyła, trudno się dziwić Lou, że nie potrafiła znaleźć sobie miejsca, a jej życie znów przypominało monotonną egzystencję, której tak nie lubił Will. Próbowała odnaleźć szczęście, korzystała z jego rad i podróżowała, mieszkała nawet w jego ulubionym Paryżu, ale nic nie potrafiło ukoić jej bólu po stracie. Minęło osiemnaście miesięcy, a ona nadal cierpiała, utknęła w nieurządzonym mieszkaniu z wyschniętym ogrodem na dachu i w beznadziejnej pracy w kawiarni na lotnisku, unikając kontaktu z rodziną, która nie rozumiała jej niektórych decyzji. Czy mogło być gorzej? Mogło! Mogła jeszcze spaść z dachu…

Jojo Moyes pokazała, kim stała się Lou po śmierci Willa, choć była na nią przygotowana i wiedziała, że to jego starannie przemyślana decyzja. Mężczyzna zabrał ze sobą jej radość życia, optymizm, nawet chęć noszenia kolorowych ubrań, które przedtem definiowały jej styl. Stała się osobą, której nie poznawała i obwiniała go o to, pijąc w pustym mieszkaniu, które kupiła za pieniądze od niego. Dopiero gdy mogła stracić życie, zaczęła je na nowo doceniać. Odnowiła kontakty z rodziną, przypomniała sobie, za co ją kocha. Zaczęła chodzić na spotkania osób, które podobnie jak ona, utraciły bliskich. Ale to pojawienie się nowej osoby w jej życiu zaczęło przywracać Lou wewnętrzną siłę.

Nie spodziewałam się, że autorka poprowadzi fabułę książki w taki sposób, miałam swoje wyobrażenia, które sprawdziły się tylko w niewielkim stopniu. Nie dziwiły mnie uczucia Lou, głęboki smutek spowodowany tym, że nie tylko nie potrafiła przekonać Willa, by żył, ale także pomogła mu umrzeć… Spotkania w grupie nauczyły ją, że żałoba może trwać wiele lat, dopóki w sercu nie zrobi się miejsce na kolejne wielkie uczucie. Tylko jak odważyć się kogoś pokochać, skoro każdy jest śmiertelny i znów może ją spotkać to samo?

Sympatyczni bohaterowie, dużo emocji, wiele zabawnych sytuacji i kilka dramatycznych – Jojo Moyes znalazła świetny sposób na przykucie uwagi czytelnika podczas lektury. Powieść „Kiedy odszedłeś” nie rozbiła mi serca na drobne kawałeczki, jak to się stało podczas czytania „Zanim się pojawiłeś” (i ponownie przy oglądaniu ekranizacji), ale ma w sobie coś, dzięki czemu szybko nie zgubi się w pamięci wśród innych przeczytanych książek obyczajowych. Historia, mimo poruszanej smutnej tematyki, ma w sobie dużo ciepła, jest zachętą do celebracji życia, łapania chwil szczęścia, okazywania uczuć. I choć zakończenie nie jest jak z bajki, niesie ze sobą wiele nadziei i optymizmu.

13329528_1189860821058919_5529769885576498415_oRecenzja dla portalu DużeKa


Kiedy odszedłeśJojo Moyes  „Kiedy odszedłeś”

Tytuł oryginału: After You
Wydawnictwo: Między słowami
Data premiery: 06.06.2016
Liczba stron: 496
ocena: 8/10 (rewelacyjna)

a
Twórczość autorki:
Zanim się pojawiłeś
– Kiedy odszedłeś
– Ostatni list od kochanka
– Razem będzie lepiej
– Srebrna zatoka
– Zakazany owoc
  • Natalia Z

    Koniecznie ją poznam 🙂

  • Ja póki co mam w planach „Zanim się pojawiłeś” tej autorki.

  • Kolorowy świat Magdy

    Zauważyłam, że dużo osób liczyło, iż życie Lou inaczej będzie wyglądać po śmierci Willa. Dla mnie udana kontynuacja 🙂

  • „Zanim się pojawiłeś” czytałam, ale tę kontynuację bardzo odradza mi koleżanka….

  • Czytałam, podobała mi się, jutro moja recenzja się pojawi na blogu tej własnie ksiązki. Chociaz tutaj brakowało mi Willa, bardzo. ;/ A film musze koniecznie nadrobić!